Jeśli jesteś rodzicem, pewnie znasz to uczucie, kiedy dokładnie zaplanujesz sobie dzień, a tu nagle… albo telefon z przedszkola, albo infekcja malucha, zmiana harmonogramu zajęć, samochód nie odpalił… Jak dobrze to uczy, by nie czuć przywiązania do swoich planów!

Jako animatorki zajęć w DO GÓRY NOGAMI też często doświadczamy podobnych sytuacji. Bo nasz pomysł na zajęcia to jedno, a zainteresowanie grupy to drugie. Mogłybyśmy się upierać i pozostawać przy swoim scenariuszu, ale lata doświadczeń nauczyły nas, by otworzyć się na to, co wnoszą na zajęcia dzieci.

Sytuacja na zajęciach jest… dynamiczna

Każde spotkanie ma swoją dynamikę. Dzieci mają swoje ulubione techniki plastyczne, mają swoje mocne strony i słabsze momenty.

„Pani Ewo, pamiętam, jak pani miała taki zeszyt ze spisanym scenariuszem i ciągle Pani w niego patrzyła” – Tak ostatnio wspominała Basia, która jest w pracowni od początku, od 2013 roku. Naprawdę, to aż tak było widać?!?

Dziś kieruje nami ciekawość dziecięcej twórczości. To zajęcia dla nich, a nie wyłącznie dla nas i dla spełnienia planu, który sobie narzuciłyśmy.

Troszczymy się o dzieci poprzez mówienie dobrych słów.
Dajemy im całą naszą uwagę podczas półtoragodzinnego spotkania ze sztuką.
Lubimy robić niespodzianki i zaskakiwać naszych małych artystów. Tworzymy sytuacje twórcze, które są dla dzieci zaskoczeniem, wyzwaniem.

Aleksandra Kołak, prowadząca zajęcia, wspomina jedne z nich:


Szykowałam się na wielkie WOW! Domki, bazy z kartonu, zawsze mi się kojarzyły z dużą frajdą dla dzieciaków. Pamiętasz, jak budowałyśmy je pod pałacem w parku? To było coś! A dziś nie było aż takiego dużego zaangażowania. Pamiętam jak robiliśmy wyspę życzliwości z krzeseł i chust – tak było wtedy kolorowo i wesoło – tak bardzo dzieciom się to podobało. A dziś dużo było narzekania: za mało, za trudno, za dużo, nie chce mi się, nie podoba mi się. Kiedy pokolorujemy, a kiedy będziemy malować?

Porzuciłam pomysł dalszego budowania i dałam dzieciom kredki i flamastry. I wtedy zaczęła się zabawa. Dobrze się bawili w domkach dla książek. Zaczęli tworzyć swoje pokoje, dekorować przestrzeń – dodali obrazy, fotele. To malowanie sprawiło im wiele radości. Dużo frajdy sprawiło im też, że w końcu mogą zabrać do domu własnoręcznie zrobione książki.

Na zajęciach jest miejsce na wszystko

W pracowni dobrze wiemy, że uczucia są jak chmury na niebie, „jest ich dużo lub mało, ale zawsze zmieniają się i w końcu rozwiewają”*. Nad uczuciami bezpośrednio nie panujemy. Możemy panować nad sposobem ich wyrażania.

A zatem na niechęć, rozdrażnienie, zmęczenie w pracowni też jest miejsce. Możemy wyrażać je w plastycznej formie. A po nich przypłyną obłoki lekkości, beztroski i spokoju.

Gdy plan dnia się zmieni, a auto nie odpali, wszystkie emocje są dozwolone 😉 Kiedy już pozwolimy im się zadomowić, warto pomyśleć: co mogę z tym zrobić? Gdy dobrze się wsłuchamy, odpowiedzi przyjdą. Zupełnie tak jak podpowiedzi od dzieci, które mają inny pomysł na zajęcia niż ten przygotowany przez prowadzących.

Kocham Cię! Współczesne mity o miłości. Piotr Klimski, Wojciech Sulimierski, Wydawnictwo W drodze, Poznań 2020.

Podobne wpisy